STRONA GŁÓWNA | ZDJĘCIA | LINKI | KONTAKT    
Menu
» Zdjęcia
» Różne
» Linki
» Do pobrania
» Zapisy - wyjazdy
» Turystyka
» Piotrków Tryb.


» Duszpasterz
» Słownik Liturgiczny
» Części Mszy św.
» Jan Paweł II
» Kontakt
» Archiwum


» strona główna


Kalnica 2007

DZIECI I MŁODZIEŻ W Bieszczadach - ferie '07

Nazwa tych pięknych gór pochodzi od słowa "bieszczad" (nieznanego pochodzenia) co oznacza górskie pogranicze, niezagospodarowany i mało zamieszkany teren oddzielający Polskę i Ruś od położonego na południe od Karpat państwa węgierskiego. W przeszłości znaczyło więc, że jest to miejsce nieprzyjazne człowiekowi i dzikie. Dziś wiele się zmieniło i nadal zmienia, ale jest w tym dużo prawdy.

Nasza podróż pociągiem z Warszawy do Zagórza (530 km) trwała 12,5 h. Dalej przemieszczaliśmy się busami przez 1,5 h - co daje wrażenie, że jechaliśmy "na koniec świata". Uczestnicy ze Szczecina (9 osób) doliczyć muszą jeszcze 7 h jazdy do Warszawy. Licząc dzieci, młodzież i dorosłych - było nas 40 osób. Oprócz Warszawiaków i Szczecinian - było 5 ministrantów z Piotrkowa Trybunalskiego.

Zamieszkaliśmy w schronisku PTSM w Kalnicy k/Wetliny w warunkach skromnych, ale sprzyjało to integracji i wzajemnemu poznaniu. Jedna sala była dla dziewcząt, a druga dla chłopców. Biorąc pod uwagę rozpiętość wiekową (od 2 klasy podstawówki, gimnazjalistów, licealistów, po studentkę) wydawało się to trudnym eksperymentem, ale myślę, że można szczerze powiedzieć; udało się.

Przede wszystkim "przywieźliśmy ze sobą" zimę i co gorsza - "zabraliśmy ją ze sobą". W dzień wyjazdu z Kalnicy niemal przez cały dzień padał deszcz.

Dojeżdżając w sobotę 10 lutego do Warszawy - miła niespodzianka - podziwialiśmy pięknie ośnieżony świat. tym razem zima "nas przywitała".

Po raz pierwszy mieliśmy ze sobą sporą ilość nart i nie brakowało chętnych do zjeżdżania po stoku. Jest tu tylko jeden wyciąg i nasza grupa była jej głównym użytkownikiem. W ostatni dzień pobytu mimo wspomnianego deszczu uczestnicy przejawili największy zapał do zjeżdżania - spowodowany zapewne kończącymi się feriami.

Dużą popularnością cieszyła się wśród chłopców piłka nożna na śniegu. Mecze rozgrywane były tuż przed naszym schroniskiem.

Oprócz nart, sanek i piłki - nie zabrakło pieszych wypraw. I tak przykładowo; pod Jaworzec (do bacówki PTTK) czy na Połoninę Wetlińską (do schroniska "Chatka Puchatka"). Chatka - jest najwyżej położonym schroniskiem w Bieszczadach (1232 m). Powstało w latach pięćdziesiątych jako wojskowy punkt obserwacyjny. Od 1967 roku jest całorocznym obiektem z obsługą. Woda jest tu dowożona w kanistrach z dość odległego źródła. Cena za 0,5 l wrzątku - to 1 złotówka.

Weszliśmy tam w poniedziałek (w środku ferii) i mogliśmy nacieszyć oczy pięknymi widokami. Był to jedyny słoneczny dzień w czasie ferii. Drzewa ośnieżone, a w górze ostro wiał zimny wiatr. Oszronione było zarówno schronisko, jak i wszystko co wystaje na powierzchnię. Dlatego zbieganie z połoniny było bardzo wskazane (aby było cieplej) i bardzo radosne.

Atrakcją w czasie ferii były wyścigi psich zaprzęgów śladem niedżwiedzia w Przysłupie k/ Cisnej. Trwały one przez 2 dni. Z tym niedźwiedziem, to oczywiście lekka przesada. Biegi rozgrywały się na nasypie kolei wąskotorowej.

Z kolei odwiedziliśmy Ośrodek Turystyki Górskiej "Latarnię Wagabundy" w Woli Michowej. Tam, w przeszłości organizowane były ferie i wakacje dla dzieci i młodzieży ze Szczecina. Trzeba było odwiedzić "stare miejsce" i tam też mieliśmy kulig. Przy schronisku piekły się kiełbaski, można było dosiąść huculskie konie, a nawet "polatać na miotle" która zawieszona jest nad wejściem i można się na niej jedynie pobujać. Pobyt w "Latarni" zakończył się wspaniałym koncertem muzycznym i tańcami.

Autokarem pojechaliśmy też do Komańczy, gdzie przez rok czasu przebywał Ksiądz Prymas Stefan Wyszyński (do 28 X 1956 r.) - w klasztorze Sióstr Nazaretanek. To tu powstał tekst Ślubów Jasnogórskich, które internowany Ks. Prymas napisał 16 maja 1956 roku - w dniu wspomnienia Św. Andrzeja Boboli. Biorąc pod uwagę, że niedaleko od Komańczy urodził się Św. Andrzej (w Strachocinie) - jest to wymowny znak.

Następnie przekroczyliśmy granicę w Radoszycach i pojechaliśmy do Medzilaborce na Słowacji. Tam zwiedziliśmy przepiękną cerkiew prawosławną, był czas na zakupy i zjedliśmy regionalny obiad.

Kończąc tę krótką relację z ferii zimowych w Kalnicy, pragnę podziękować uczestnikom z Warszawy, Szczecina i Piotrkowa (kolejność według ilości uczestników), za wspólny pobyt i wspólnie spędzony czas.

Gorące podziękowania za zaangażowanie należą się także dorosłym;

1) z Warszawy; Marii Grzęda i Markowi Powroziewiczowi - prezesowi LSO

2) ze Szczecina; Iwonie Kalinowskiej i Krzysztofowi Koniecznemu

3) Z Piotrkowa Trybunalskiego Radosławowi Gemelowi, który przebywał z nami przez kilka dni.

O. Stanisław Pacholik SI

| 2007-11-28 16:54:37

Copyright by jedziemytuitam.pl