STRONA GŁÓWNA | ZDJĘCIA | LINKI | KONTAKT    
Menu
» Zdjęcia
» Różne
» Linki
» Do pobrania
» Zapisy - wyjazdy
» Turystyka
» Piotrków Tryb.


» Duszpasterz
» Słownik Liturgiczny
» Części Mszy św.
» Jan Paweł II
» Kontakt
» Archiwum


» strona główna


Chodzi lisek…… czyli o feriach w Murzasichlu

Na wakacje jeździmy od 22 lat do Korzybia, być może jednak i Murzasichle będzie naszą bazą zimową, jest już bowiem zaplanowany tam kolejny wyjazd za rok. Jest to tak urocze miejsce na uboczu, przy lesie, dlatego niechcę go zdradzać, bo konkurencja „nie śpi”. Zachęcam do obejrzenia zdjęć w internecie(www.jedziemytuitam.pl).


Murzasichle przyciąga przede wszystkim narciarzy. Nasi uczestnicy – także narciarze – szybko znudzili się nartami i potrzeba im było innych wrażeń. Chodzenie po górach i dolinach jest łatwiejsze, przeszliśmy więc Dolinę Kościeliską, Strążyską, a bardziej wprawni Doliną Rostoki prawie do Doliny Pięciu Stawów. Były także spacery po okolicy. Trzeba jednak przyznać, że chodzenie po śniegu nie jest takie łatwe.

Najwięcej kilometrów „robili” jednak uczestnicy ferii do najbliższego sklepu, jeżeli jednak rodzice (nie wszyscy, oczywiście) dają za dużo pieniędzy, to tak bywa. Rewelacją w czasie ferii były pogodne wieczory. Królowały kabarety, cieszyły się dużą popularnością głównie dzięki Sebastianowi Kawce z Warszawy i Jankowi Waleriańczykowi ze Szczecina, który nawet otrzymał propozycję przeprowadzki do Warszawy – przydałby się do naszych przedstawień. Niektóre scenki są do obejrzenia na stronie internetowej (w dziale pliki do pobrania. przyp. Admin).

Nie mogę nie wymienić opiekunki szczecińskiej – Pani Iwony Kalinowskiej, która też wciągnęła się w owe „kabarety”. Owa Pani organizowała także zajęcia świetlicowe, konkursy i zabawy. Jest kobietą pełną energii i chwała jej za to. Wielki order powinien otrzymać Pan Marek Powroziewicz za prawie 20-letnie zaangażowanie w Liturgiczną Służbę Ołtarza i za współpracę w organizowaniu wyjazdów letnich i zimowych dla dzieci i młodzieży nie tylko z parafii, ale z całej Warszawy. Oby tak się stało.

Największą atrakcją na zimowisku miał być wjazd na Kasprowy Wierch. Jednakże wyjazd z Murzasichla opóźnił się (kłopoty pogodowe – dużo śniegu i autokar nie mógł wyjechać), ale doszedł do skutku. Mgła i silny wiatr zniweczyły jednak nasze oczekiwania na piękne widoki. Policzki wszystkich były zziębnięte, ale to dla „zdrowia i urody”.

Aż tu nagle pojawił się lisek. Wielka zima, wysoki szczyt, a tu podchodzi lisek. Ma wszystkie kończyny (to aluzja do piosenki z przedszkola … Chodzi lisek koło drogi, nie ma ręki ani nogi…). Prawdopodobnie chciał wymusić jedzenie. Z przodu ładny, ale z boku „jakiś obskubany z sierści i może wściekły?”. Lisek przyzwyczaił się do ludzi, ale my mieliśmy wątpliwości, uznaliśmy, że lepiej jak każdy pójdzie swoją drogą.

Atrakcją były też wyjazdy do Zakopanego – do parku wodnego. Pojechaliśmy tam dwukrotnie, każdorazowo na 2 godziny. Jak szaleć – to szaleć!. Zrezygnowaliśmy natomiast z wyjazdu na Słowację.

Pragnę podziękować uczestnikom i kadrze za wspaniałe ferie, które naprawdę udały się, a pogoda jak zwykle była „zamówiona”. Oferty na majówkę i na wakacje są wywieszone na plakatach i umieszczone na naszej stronie. Serdecznie zapraszam!!!





O. Stanisław Pacholik SJ
marek | 2009-03-22 20:42:34

Copyright by jedziemytuitam.pl